Witam Was!
W ostatnim tygodniu byłam dwa razy w Warszawie, na nagraniu do "
Kliniki Urody" (przez wiele lat miałam problem z cerą i w końcu mam możliwość to zmienić- a zarazem zmienić swoje życie :)) Na ten program czekałam ponad 3 lata i w końcu dostałam się !!! :-)
Ponieważ ostatnie miesiące były dla mnie bardzo stresogenne: najpierw pierwszy wyjazd za granicę do pracy fizycznej (która wcale nie była łatwa), poszukiwania pracy w Polsce (które kończyły się ofertą dostania najniższej krajowej za cały miesiąc pracy - co wg mnie jest kpiną!), w styczniu doszedł pomysł założenia własnej firmy (co jest dla mnie zupełną nowością - bo nikt w mojej rodzinie nigdy nie miał własnej działalności), no i nagrania do "
Kliniki Urody" oraz same zabiegi (mimo, że ekipa nagrywająca program jest mega sympatyczna a
pani doktor prowadząca moje leczenie bardzo dobrym specjalistą, na ostatnim nagraniu czułam spore skrępowanie - chyba za dużo "wrażeń", jak na tak krótki okres...).
Ponieważ nagranie trwało krótko i o 14 już byłam wolna, a pociąg miałam dopiero po 19, miałam sporo czasu by pokręcić się po
Złotych Tarasach. Zaszyłam się w McDonald`s przy kawie i książce J.Bucay
"Pozwól, że Ci opowiem...". Przeczytałam prawie całą. Dzisiaj chciałabym się podzielić z Wami jedną z bajek, która bardzo pomogła mi w mojej obecnej sytuacji: podniosła mnie na duchu i utwierdziła mnie w przekonaniu, że: "
Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło" i to, że nie mogę znaleźć porządnej pracy od kilku lat, może być bodźcem do znalezienia nowych dobrych rozwiązań!
Zapraszam!